piątek, 25 września 2015

Siedzisz sama na dworcu w nocy, a gdzie powinnaś teraz być ?
Powinnaś siedzieć w domu obok swojego męża, ale wybrałaś
zupełnie inną drogę z niewiadomych przyczyn. Pamiętasz ten
dzień ? Ty wiesz, że wcale nie musiałaś cierpieć, ale jednak
wybrałaś tę drugą opcje. W ten dzień zachowywałaś się dziwnie,
ale jednak nikt nie pomyślał o tym, że potrzebujesz teraz
zrozumienia. Nikt nie chciał rozmawiać, pocieszyć - nie chciał
Ci pomóc. Wieczorem spotkałaś się ze swym mężem i pierwszy raz
powiedziałaś mu "Żegnaj". Powiedziałaś "Nie czekaj na mnie ja
nie wrócę do domu", a łzy płynęły Ci z oczu. Oddając mu pierścionek
i wkładając mu go w rękę, którą potem zacisnęłaś wypowiedziałaś
słowa, które nie powinny wydobyć się wtedy z Twoich ust. "Daj
go kobiecie, która na niego zasłuży". Odeszłaś i nigdy nie wróciłaś.
Nikt nie wiedział gdzie jesteś, co teraz robisz, jak żyjesz - czy
to miało dla nich znaczenie ? Oczywiście. Gdybyś mogła teraz wrócić
i powiedzieć im co podkusiło Cię do tego znalazłabyś zrozumienie
i oparcie. Dobrze wiesz, że nikt nie chciał Twojej śmierci, ale
ty czułaś, że wszyscy tego właśnie pragną. Uczyniłaś coś co wcale
nie było potrzebne - dlaczego to zrobiłaś ? "Zrobiłam to dla swojego
męża Zac'a, który nie powinien przeze mnie cierpieć" - wyznałaś
przed śmiercią. "Ale gdy zginiesz on będzie cierpiał jeszcze bardziej"
- uznał ktoś z twego otoczenia. "Będzie cierpiał najbardziej gdy
będę żyła. Jeśli mnie nie będzie on zazna spokój i nie będzie już
musiał się o mnie martwić".

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Myślę, że się spodoba :) Biorę udział w konkursie na blogu:
zayn-bad-boy.blogspot.com. Myślę, że napisałam coś nowego,
o kimś innym w zasadzie. Jest tu mowa o Efronie. Nie wiem
czy dobrze napisałam jego imię (odmianę), ale chyba jest ok.

czwartek, 16 lipca 2015

Hej :) Dzisiaj taki imagin z innego świata. Napisałam go może bardziej
jak opowiadanie, ale komentujcie go ! Plis ! Skomentujcie chociaż ten !
Niektórzy znajomi, którzy czytają bloga chcieli abym połączyła te sceny
co są na początku z tymi ostatnimi. Mówcie czy wam się podobało i czy ma
być więcej takich imagin'ów.(w sumie bardziej opowiadań)

Myślałam, że będę szczęśliwa mając takiego cudownego i co
najważniejsze kochającego męża jakim jest Zayn. Było nam tak
cudownie, dopóki nie narodziło się nasze dziecko. Wtedy wszystko
stanęło na głowie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Zayn mi
nie pomagał przy dziecku. Całe dnie spędzałam na gotowaniu i zabawie.
Nie miałam sekundy by odpocząć. Gdy Zayn przychodził z pracy jadł coś
chwilę się pobawił z Jordan'em, brał prysznic i kładł się spać. W nocy dziecko
zaczęło płakać więc zabrałam je do naszej sypialni aby je nakarmić a potem
ułożyć je przy nas do snu. Zayn zawsze narzekał na to, że Jordan płacze a ja
biorę go do naszej sypialni by go uspać. Zawsze mi to wypominał. Nie pamiętam
dnia w którym by mi nie powiedział "Nie przynoś go do naszej sypialni bo
chcę się wyspać". Po miesiącu miałam już tego serdecznie dość. Myślałam
nawet nad przeprowadzką, ale to było by głupie. Przecież Zayn jest ojcem
Jordan'a i bardzo go kocha więc nie mogłabym mu raczej zabrać dziecka od tak.
Strasznie go kocham, ale nie mogę już z nim wytrzymać. Zawsze go proszę aby
pomagał mi przy dziecku, ale on mówi "Jutro, jutro, jutro " i tak przez cały czas.
Przez cały miesiąc tak było i jest. To się chyba nie zmieni. Poszłam położyć się
do mojego męża na górę. Weszłam do sypialni i położyłam się obok niego wtulając
się w jego gorące ciało.
T:  Kochanie pomożesz mi w końcu przy naszym dziecku ?
Z: Jutro kochanie - pocałował mnie.
T: Zawsze tak mówisz. Kochanie to jest też twoje dziecko. Pomóż mi albo...
Z: Albo co ? - przejął się.
T: Albo zabiorę je od Ciebie i się wyprowadzę. Rozumiesz ?
Z: Kochanie na prawdę jutro ci pomogę - ponowił swój pocałunek.
Zasnęłam w jego ramionach. Rano obudziłam się i usłyszałam płaczącego
Jordana. Zerwałam się natychmiast z łóżka i pobiegłam do pokoiku w, którym
znajdował się nasz synek. Zayn zapewne nie mógł w nocy wytrzymać jego płaczu
i dlatego dał go do innego pokoju. Podeszłam do niego i pocałowałam go w główkę.
Nachylając się już wiedziałam dlaczego płaczę. Okropny zapach. Zmieniłam mu
pieluszkę i wzięłam go na ręce. Jordan dobierał się do mojego stanika. Poszłam do
sypialni aby go nakarmić. Gdy zjadł pobawiłam się z nim chwilkę i zeszłam z nim
na dół abym to ja coś zjadła. Podczas robienia sobie kanapek Jordan, który
grzecznie siedział na kanapie próbował wstać. Z obawy podbiegłam do niego
i wzięłam go do kuchni gdzie jest jeszcze bardziej niebezpiecznie. Gdy dobiegła
godzina 15:00 Zayn przyszedł z pracy. Nawet nie zdążyłam zrobić obiadu ponieważ
cały czas byłam zajęta.
T: Kochanie musisz chwilkę poczekać. Nie zrobiłam jeszcze obiadu. Nawet
nie zaczęłam bo Jordan'em się zajmowałam.
Z: Dobrze słoneczko. Nie jestem taki głodny więc nie zbawi mnie ta godzinka.
Pocałowałam go i od razu wzięłam się za robienie obiadu. Po godzinie obiad
był już gotowy.
T: Głodny ? - powiedziałam gdy wyszłam z kuchni.
Z: Yhym. Jordan śpi ? - zdziwił się.
T: Tak, ale rozumiem, że dzisiaj się nim zajmiesz ? - uśmiechnęłam
się.
Z: Kotku zmęczony jestem. Jutro dobrze - podszedł do mnie
i pocałował mnie.
Kolejny raz mnie wystawił. Gdyby nie to, że jest Jordan i, że właśnie
śpi to zrobiłabym mu taką awanturę, że by się gnój nie pozbierał. Miałam
dość. Gdy Zayn poszedł na koncert zabrałam swoje i dziecka rzeczy i
wyszłam z domu. Udałam się do mojego starego domu którego jeszcze nie
sprzedałam i położyłam dziecko spać. Usiadłam na kanapie i zastanawiałam
się czy dobrze zrobiłam.

*Zayn*
Wszedłem do domu i zobaczyłem tylko karteczkę, która leżała
na ławie. Przeczytałem jej treść "Zayn mówiłam, że jeśli nie będziesz
mi pomagał wyprowadzę się razem z dzieckiem. Przykro mi".Wyciągnąłem
telefon z kieszeni i spanikowany zadzwoniłem do niej. Nie odbierała żadnego
telefonu ode mnie. Przez całą noc nie zmrużyłem oka i zastanawiałem się gdzie
mogła pójść. Nad ranem przypomniałem sobie o jej starym domu o, którym kiedyś
mi wspominała. Nie chciałem tak rano do nich iść i budzić mojej ślicznotki dlatego
poczekałem do godziny 08:00. Było mi trudno siedzieć i nic nie robić. Zostało mi
wtedy tylko czekanie. Gdy na moim zegarku zobaczyłem godzinę 08:00
natychmiast wziąłem kluczyki od auta i pojechałem do nich. Zapukałem do drzwi i
czekałem aż mi otworzy. Nie chciała jednak tego uczynić. Wiem, że zeszła na dół.
Nie jestem przecież głuchy. Ponowiłem swoje stuknięcie w drzwi po raz kolejny.
Wreszcie mi otworzyła. Wyglądała pięknie w bieliźnie w panterkę i tych swoich
stringach do, których zawsze miałem u niej słabość.
Z: Kochanie o co chodzi ? Dlaczego się wyprowadziłaś ?
T: Nie pomagałeś mi. Prosiłam Cię tyle razy a ty sobie nic z tego
nie robiłeś. Zawsze to olewałeś.
Z: Przecież bym ci pomógł.
T: Kiedy ? Jutro ? Za miesiąc ? Za rok ?
Z: Przepraszam. Daj mi jeszcze szansę kochanie.
Proszę daj mi ją - powiedziałem i uklęknąłem przed nią.
T: Miałeś już wiele szans - powiedziała i zamknęła drzwi.
Straciłem piękną żonę a co najważniejsze własne dziecko.
Trzeba być debilem aby takie coś zrobić. Wstałem i odszedłem
z bólem od drzwi. Pojechałem do domu i od razu zadzwonił do mnie
mój szef.
SZ: Zayn gdzie ty jesteś ? Zapomniałeś, że do pracy chodzisz ?
Z: Szefie mogę dzisiaj wziąć sobie urlop ? Bardzo go potrzebuję.
SZ: Co się stało ? Wiem, że coś nie gra.
Z: Po prostu jestem idiotą. Jutro może przyjdę.
SZ: Jak to może Zayn ? Musisz być.
Z: Straciłem wczoraj wszystko co się dla mnie w życiu
liczyło. Więc jak szef chce może mnie nawet zwolnić.
Rozłączyłem się i wybrałem numer mojej żony. Wreszcie
odebrała telefon.
Z: Kochanie wiem, że źle zrobiłem, ale dlaczego ty nie
chcesz mnie widzieć ?
T: Zayn...Nie dzwoń do mnie - było słychać płacz.
Rozłączyła się. Walczyłem o nią każdego dnia. Nie zamierzałem
się łatwo poddawać. Za bardzo ją kochałem. Za jakieś dwa dni
pojechałem do niej ponownie. Znów otworzyła mi drzwi w seksownej
bieliźnie.
T: Zayn... Ja...
Z: Mogę wejść ? Proszę - powiedziałem.
Skinęła głową na "tak". Wszedłem więc i zobaczyłem
mojego synka śpiącego przy bajce "Pingwiny z Madagaskaru".
Rozczuliłem się i chciałem to wszystko odzyskać.
Z: Chcesz pozbawić go ojca ? Sama mówiłaś, że to nie jest
najlepsze rozwiązanie. Zmieniłaś zdanie ?
T: Jeśli to jest jedyne wyjście to... Po prostu pogódź się z tym,
że nas przy Tobie nie ma - powiedziała a po policzku spływała
jej łza.
Z: Nie mogę się z tym pogodzić. Jesteście dla mnie zbyt ważni.
Kochanie ja nie mogę bez was żyć. Nie wytrzymuję sam. Potrzebuję
Ciebie i jego.
T: Wyjdź - płakała coraz bardziej.
Z: Kochanie...
T: Zayn proszę wyjdź - wygoniła mnie ze łzami.
Nie chodziłem do pracy, nie jadłem. Bez niej po prostu
nie żyłem. Wszystko się spieprzyło nie da się tego ukryć.
Ja wszystko spieprzyłem. Nie doceniałem jej starań i tego
wszystkiego co miałem przy niej. Dzwoniłem do niej i błagałem
o wybaczenie. Każdego dnia ją o to błagałem. Jak to mówią za
głupotę się płaci i ja już to zrobiłem. Straciłem wszystko co ważne.
Po jakimś tygodniu zadzwoniła do mnie.
T: Kochanie przyjedź - powiedziała.
Wiedziałem, że płakała i dlatego najszybciej jak mogłem
zebrałem się i pojechałem do niej.
Z: Słońce co się stało - wbiegłem do domu.
T: Przyjechał jakiś facet i chciał z Tobą rozmawiać.
Był groźny i chciał zabrać Jordana, ale mu nie pozwoliłam.
Z: Kto to był ? Nic ci się nie stało ? Jordan'owi się coś stało ?
T: Nie, ale nie wiem kto to był.
Z: Kochanie sama widzisz. Wróć z nim do domu. Proszę - łzy
spływały mi po policzkach.
T: Nie wiem.
Z: Słońce proszę. Góry bym dla was przeniósł. Wróćcie do domu.
T: Nadal nie wiem - spływały jej łzy.
Z: Nie płacz. Wróć kochanie. Brakuję mi was. Jesteście dla mnie
wszystkim.
T: Naprawdę ?
Z: Tak. Wiesz jak za wami tęskniłem ? Zmieniłem się kochanie.
Po chwili namysłu od powiedziała.
T: Dobrze wrócimy.
Z: Naprawdę ?
Skinęła głową. Strasznie się cieszyłem, że wreszcie mi wybaczyła.
Uniosłem jej podbródek i zacząłem namiętnie całować jej usta.
Otarłem jej łzy i podniosłem ją do góry. Uśmiechała się przez cały
czas. [T.I] zaniosła Jordan'a na górę a po chwili zeszła do mnie na dół.
Zaczęliśmy się namiętnie całować. Zaniosłem moją ślicznotkę na górę
do jakiegoś pokoju i położyłem ją delikatnie na łóżko. Obserwowała
każdy mój ruch. Zdjąłem z niej koszulkę a zaraz po tym pozbyłem się
jej spodenek. Również byłem po chwili w samej bieliźnie. Przyglądałem
się przez chwilę jej pięknemu ciału. Rozpięłem jej stanik i rzuciłem go na
podłogę. Z niewiadomych przyczyn [T.I] skrzyżowała swoje ręce na
piersiach.
Z: Kotku nie zasłaniaj ich. Są idealne.
Zabrałem jej delikatnie skrzyżowane ręce i położyłem je nad jej głową.
Całowałem jej całe ciało. Ściągnąłem po chwili z niej majtki a ona ze mnie
bokserki. Namięnie się całowaliśmy i podczas tego delikatnie w nią wszedłem.
Odchyliła trochę swoją głowę.Tę rozkosz przerwał nam Jordan, który zaczął
płakać. Moja piękna żona kazała mi z siebie zejść i ubrała na siebie bieliznę.
Poszła do synka i przyniosła go do pokoju w, którym karmiła go. Teraz bardziej
we wszystkim jej pomagałem. Nie zwracałem uwagi na to, że jestem zmęczony,
przeziębiony lekko czy nawet mi się strasznie nie chciało. Byłem z nią i to się dla
mnie liczyło. Pocałowaliśmy w czoło naszego syna i [T.I] zaniosła go do pokoju by
spokojnie sobie spał. Gdy wróciła miałem na nią straszną ochotę. Wyglądała tak
pięknie w swojej bieliźnie, a jej brązowe włosy zasłaniały jej piersi. Podszedłem do
niej i nie mogłem się powstrzymać. Całowałem ją jak szalony. Moje ręce były od
razu na jej pośladkach i zaraz już leżeliśmy na łóżku.
T: Och Zayn !
Z: Boli ? Przestać ?
T: Nie ! Proszę nie !
Z: Doszłaś ?
T: Yhym. A Ty ?
Z: Tak.
Zszedłem z niej i leżeliśmy oboje dysząc na łóżku.
Jordan zaczął płakać i moja żona chciała do niego wstać.
Z: Pójdę. Leż sobie kochanie.
Najpierw się ubrałem a potem ululałem Jordan'a do snu i wróciłem.
Wiedziałem, że była szczęśliwa i to się dla mnie liczyło. Jej szczęście.


środa, 24 czerwca 2015

Trochę ode mnie

                                           Uwaga !

Słuchajcie blog zaczynam zupełnie od nowa. To co napisałam wcześniej
było strasznym gównem. Przepraszam was za to. Jednak teraz gdy tak
siedziałam sobie w domu i spojrzałam na bloga zrozumiałam, że muszę
zacząć pisać lepiej i znacznie częściej. Moje poprzednie posty to...masakra.
Znacznie gorzej niż masakra. Brakuje mi aż słów aby je opisać. Wiem, że
stać mnie na więcej i postaram się wam to udowodnić. Tak szczerze to jak
czytałam swoje imaginy to nie dziwiłam się, że jest tylko 200 coś wyświetleń.
Były okropne i nie dziwie się, że nie ma żadnych komentarzy. Następny mój
imagin będzie dedykowany wam wszystkim. Taki prezent za te wcześniejsze
moje żałosne historyjki. Myślę, że zrozumiecie o co mi chodzi. 

piątek, 15 maja 2015

WAŻNE

Słuchajcie widzę, że jesteście bardzo nie pomocni w kwestii ankiety.
(żartuje oczywiście) Więc myślę, że następny imagin o Zayni'e  to będzie
jakieś romansidło (nie lubię oglądać, ale piszę takie rzeczy całkiem nieźle).
Polecajcie bloga znajomym, jeśli się wam podoba. Skomentujcie to moje
romansidło. Proszę was ! To nie jest tak wiele.

środa, 13 maja 2015

Imagin ?

Za 2 tygodnie dopiero imagin się pojawi. Chcę abyście wzięli udział w ankiecie
o czym ma być następny. Jeśli nie weźmiecie to sama wymyślę. Liczę jednak na
was. Pozdro.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Leżeliśmy tak przez chwile lecz zaczęło się
nam to nudzić. Wstaliśmy więc z łóżka i zeszliśmy
na dół. W domu była cisza, wszystko było posprzątane
i było nawet miło. Nie było w domu nikogo prócz nas.
- Gdzie chłopcy ?
- Nie ma - powiedział  i przyciągnął mnie do siebie.
- Wiesz tak się zastanawiałem... Chciałabyś polecieć ze
mną na Ibizę ?
- Na Ibizę ?
- Tak. Chciałem cię tam w końcu zabrać. To jak... zgoda ?
- No nie wiem.
- Sami. Bez chłopaków - powiedział.
- Pomyśle dobrze.
- Dobrze - powiedział i pocałował mnie.
 Zawsze chciałam polecieć na Ibizę. Strasznie mi się
tam podobało. Muszę to jednak przemyśleć.
- Chcesz coś pić ?
- Nie - powiedziałam.
- Jutro powiem ci czy się zgadzam - dodałam po chwili.
- Ok.
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy "Straszny film 2" .
Oglądaliśmy go do pewnego momentu a potem chyba
zasnęłam ponieważ nic nie pamiętam. Obudziłam się
rano wtulona w Zayna. Pocałował mnie gdy zobaczył,
że już nie śpię. Pomyślałam od razu o Ibizie i powiedziałam
mu odpowiedź.
- Polecę z Tobą.
- Cieszę się bardzo - powiedział.
Jutro mieliśmy polecieć na Ibizę i spędzić tam tylko we
dwoje miły czas. Wieczorem spakowaliśmy się i rano
musieliśmy wstać na lot. Położyliśmy się dopiero o 2:00.
Rano oboje byliśmy nieprzytomni i zapewne gdyby nie ta
kawa to oboje byśmy zasnęli przy stole. Zayn rano wysłał
do chłopaków smsa, że pojechaliśmy i, że mają dom tylko
dla siebie. Wyszliśmy z domu zamykając za sobą drzwi i
wsiadając do jego BMV pojechaliśmy na lotnisko. Podczas
jazdy bardzo chciało nam się spać lecz pomyśleliśmy, że
prześpimy się jakoś w samolocie. Gdy dojechaliśmy Zayn
zamknął swoje auto i wziął walizkę. Wsiedliśmy do samolotu
i przez cały czas nikt z nas nie zasnął. Słuchaliśmy muzyki na
jego telefonie. Gdy wysiedliśmy z samolotu wyszliśmy z lotniska
i kierowaliśmy się w stronę domu Zayn'a. Szliśmy przez kilka ulic
cały czas ze sobą rozmawiając.
- Kocham cię - powiedział.
- Ja ciebie też.
Doszliśmy i zobaczyłam wielki dom. Zayn otworzył furtkę i
weszliśmy na posesję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Do bani. Kurde czekaliście a ja wam wstaiwam jakieś gówno.
Poprawię się.

sobota, 4 kwietnia 2015

                                    Imagine z Zaynem

Zagapiłam się na karteczkę, która leżała na ławie.
"Najlepszego [T.I] z okazji twoich urodzin !"
Uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Zobaczyłam
porządek. Usłyszałam czyjś śmiech zza mebli i obróciłam
się do tyłu.
- Niall ty idioto - szepnął Liam.
- Co ty chcesz - szepnął.
- Nie kłóćcie się - szepnął Louis.
- Debile - powiedziałam gdy spojrzałam za meble.
Chłopaki popatrzyli się na siebie i zaśpiewali mi wszystkiego
najlepszego.W połowie piosenki Harry dostał smsa i dość
długo go czytał. Skończyli śpiewać i Liam za proponował, że
zrobi pan caki. Wyciągnął patelnie i gdy miał już wszystko
gotowe polał naleśniki syropem. Poszliśmy do pokoju i wzięliśmy
się wszyscy do jedzenia.
- Gdzie Zayn ?
- On...- zaczął Harry.
- Nie wiem gdzie jest - powiedział po chwili.
Popatrzyłam na Harrego groźnie. On jako jedyny
wiedział gdzie jest Zayn, ale nie chciał nikomu
powiedzieć.
- Hej - powiedział zaspany Zayn.
- Cześć - powiedziałam.
- Najlepszego niunia - powiedział.
- Dzięki.
- Harry - powiedział Zayn kiwając głową w stronę
kuchni.
- Idę - powiedział.
Patrzyłam uważnie na chłopaków a oni tylko
uśmiechnęli się w moją stronę i wślizgnęli się
do kuchni. Odwzajemniłam uśmiech i popatrzyłam
na Liama, który wzruszył ramionami. Wstałam z
kanapy i zobaczyłam po chwili Harrego.
- Hello.
- Co się dzieje ?
- Nic. Zayn tylko...Jest mu niedobrze i wymiotuje.
Prawda Zayn ? - powiedział Harry cały czas się
uśmiechając.
- Jasne. Ochyda. Nie chcesz tego oglądać a tym
bardziej czuć !
Nie chciał przepuścić mnie do kuchni. Próbowałam
na siłę tam wejść lecz mi to nie wychodziło. Nie
zamierzałam się jednak poddać.
- Harry chcę tam wejść ! - powiedziałam zbulwersowana.
- Nie chcesz go widzieć. Biedaczek zarzygał prawie całą
kuchnię. Ochyda. Na prawdę gdybyś teraz chciała tam wejść
to...
- Starczy Harry. Zrozumiała ! - krzyknął Zayn.
- Dobra nie wchodzę tam. Posprzątaj tylko kuchnię Zayn !
 - krzyknęłam.
- Jeszcze czego... Znaczy ok spoko będzie posprzątana !
- Mam nadzieję !
Usiadłam obok Nialla i patrzyłam uważnie na Harrego.
Cały czas był uśmiechnięty. Uśmiech nie schodził mu z
twarzy. Louis włączył telewizor i przełączył na kanał
muzyczny. Harry po chwili wszedł do kuchni i szeptał
coś do Zayna. Podeszłam do drzwi i chciałam wejść.
Nagle wyszedł Harry.
- Panienka tutaj nie ma wstępu - powiedział.
- Dlaczego ?
- Bo nie - powiedział i przyczepił naklejkę na której
pisało "Brak wstępu".
Odeszłam od drzwi i poszłam na górę do pokoju, który
dzieliłam z Zaynem czyli w sumie do naszego pokoju.
- Sorry, że cię nawet rano nie pocałowałem.
- Dobra. Cieszę się, że będę spędzała dzisiaj z Tobą czas.
- Dzisiaj. Upss. Nie mogę przepraszam - powiedział.
- O czyli mam urodziny spędzać sama tak ?
- Nie jest przecież jeszcze Louis, Niall, Liam...
- I Harry - powiedziałam.
- Nie Harry nie ma czasu.
- Ok. Nie ma sprawy - powiedziałam smutna.
- Przepraszam - powiedział.
Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju.
Olewa mnie w moje urodziny. Zajebisty
chłopak nie ma co. Usiadłam na kanapie
obok Louisa.
- Co jest ?
- Nic.
-  Czyżby Zayn nawalił ?
- Tak. Trudno urodziny spędzę z wami.
- Nie mamy dzisiaj czasu. Przepraszamy.
- Dobra. Spędze je sama.
Po chwili na dół zszedł Zayn i podszedł do
mnie.
- Dogadaliście się ?
- Tak. Nie mają czasu - powiedziałam.
Poszłam od nich wszystkich i poszłam do pokoju.
Po chwili przyszedł do mnie Harry.
- Wyłaź z tąd !
- Idę - powiedział.
Przyszedł wieczór a ja nudziłam się na śmierć.
Siedziałam i próbowałam na siłe znaleźć sobie
jakieś zajecie, ale nie wychodziło mi to zbyt dobrze.
Przyszedł Zayn.
- Chodź ze mną - powiedział.
- Gdzie ?
- No chodź.
- Nie mam ochoty - powiedziałam.
Zayn podszedł do mnie i przeżucił mnie przez ramię.
- Puść mnie ! Pójdę ! Pójdę !
Puścił mnie i szłam z nim za rękę do jakiegoś miejsca.
Weszliśmy do pomieszczenia i zobaczyłam gokarty.
Na początku nie byłam przekonana lecz potem była
naprawdę super zabawa. Ścigałam się z Zaynem i tylko
2 razy wygrałam a jeździliśmy 20. Potem poszliśmy coś
zjeść i graliśmy do 4:00 w piłkarzyki. Spędzony dzień tak
po męsku i zajebiście. Gdy graliśmy w piłkarzyki Zayn mnie
przez cały czas chciał całować. Po kilku minutach podeszłam
do niego i skradłam mu buziaka. Gdy pograliśmy trochę w
piłkarzyki poszliśmy na górę do naszej sypialni.
- Najlepsze urodziny w życiu - powiedziałam.
- Cieszę się kochanie - powiedział.