Hej :) Dzisiaj taki imagin z innego świata. Napisałam go może bardziej
jak opowiadanie, ale komentujcie go ! Plis ! Skomentujcie chociaż ten !
Niektórzy znajomi, którzy czytają bloga chcieli abym połączyła te sceny
co są na początku z tymi ostatnimi. Mówcie czy wam się podobało i czy ma
być więcej takich imagin'ów.(w sumie bardziej opowiadań)
Myślałam, że będę szczęśliwa mając takiego cudownego i co
najważniejsze kochającego męża jakim jest Zayn. Było nam tak
cudownie, dopóki nie narodziło się nasze dziecko. Wtedy wszystko
stanęło na głowie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Zayn mi
nie pomagał przy dziecku. Całe dnie spędzałam na gotowaniu i zabawie.
Nie miałam sekundy by odpocząć. Gdy Zayn przychodził z pracy jadł coś
chwilę się pobawił z Jordan'em, brał prysznic i kładł się spać. W nocy dziecko
zaczęło płakać więc zabrałam je do naszej sypialni aby je nakarmić a potem
ułożyć je przy nas do snu. Zayn zawsze narzekał na to, że Jordan płacze a ja
biorę go do naszej sypialni by go uspać. Zawsze mi to wypominał. Nie pamiętam
dnia w którym by mi nie powiedział "Nie przynoś go do naszej sypialni bo
chcę się wyspać". Po miesiącu miałam już tego serdecznie dość. Myślałam
nawet nad przeprowadzką, ale to było by głupie. Przecież Zayn jest ojcem
Jordan'a i bardzo go kocha więc nie mogłabym mu raczej zabrać dziecka od tak.
Strasznie go kocham, ale nie mogę już z nim wytrzymać. Zawsze go proszę aby
pomagał mi przy dziecku, ale on mówi "Jutro, jutro, jutro " i tak przez cały czas.
Przez cały miesiąc tak było i jest. To się chyba nie zmieni. Poszłam położyć się
do mojego męża na górę. Weszłam do sypialni i położyłam się obok niego wtulając
się w jego gorące ciało.
T: Kochanie pomożesz mi w końcu przy naszym dziecku ?
Z: Jutro kochanie - pocałował mnie.
T: Zawsze tak mówisz. Kochanie to jest też twoje dziecko. Pomóż mi albo...
Z: Albo co ? - przejął się.
T: Albo zabiorę je od Ciebie i się wyprowadzę. Rozumiesz ?
Z: Kochanie na prawdę jutro ci pomogę - ponowił swój pocałunek.
Zasnęłam w jego ramionach. Rano obudziłam się i usłyszałam płaczącego
Jordana. Zerwałam się natychmiast z łóżka i pobiegłam do pokoiku w, którym
znajdował się nasz synek. Zayn zapewne nie mógł w nocy wytrzymać jego płaczu
i dlatego dał go do innego pokoju. Podeszłam do niego i pocałowałam go w główkę.
Nachylając się już wiedziałam dlaczego płaczę. Okropny zapach. Zmieniłam mu
pieluszkę i wzięłam go na ręce. Jordan dobierał się do mojego stanika. Poszłam do
sypialni aby go nakarmić. Gdy zjadł pobawiłam się z nim chwilkę i zeszłam z nim
na dół abym to ja coś zjadła. Podczas robienia sobie kanapek Jordan, który
grzecznie siedział na kanapie próbował wstać. Z obawy podbiegłam do niego
i wzięłam go do kuchni gdzie jest jeszcze bardziej niebezpiecznie. Gdy dobiegła
godzina 15:00 Zayn przyszedł z pracy. Nawet nie zdążyłam zrobić obiadu ponieważ
cały czas byłam zajęta.
T: Kochanie musisz chwilkę poczekać. Nie zrobiłam jeszcze obiadu. Nawet
nie zaczęłam bo Jordan'em się zajmowałam.
Z: Dobrze słoneczko. Nie jestem taki głodny więc nie zbawi mnie ta godzinka.
Pocałowałam go i od razu wzięłam się za robienie obiadu. Po godzinie obiad
był już gotowy.
T: Głodny ? - powiedziałam gdy wyszłam z kuchni.
Z: Yhym. Jordan śpi ? - zdziwił się.
T: Tak, ale rozumiem, że dzisiaj się nim zajmiesz ? - uśmiechnęłam
się.
Z: Kotku zmęczony jestem. Jutro dobrze - podszedł do mnie
i pocałował mnie.
Kolejny raz mnie wystawił. Gdyby nie to, że jest Jordan i, że właśnie
śpi to zrobiłabym mu taką awanturę, że by się gnój nie pozbierał. Miałam
dość. Gdy Zayn poszedł na koncert zabrałam swoje i dziecka rzeczy i
wyszłam z domu. Udałam się do mojego starego domu którego jeszcze nie
sprzedałam i położyłam dziecko spać. Usiadłam na kanapie i zastanawiałam
się czy dobrze zrobiłam.
*Zayn*
Wszedłem do domu i zobaczyłem tylko karteczkę, która leżała
na ławie. Przeczytałem jej treść "Zayn mówiłam, że jeśli nie będziesz
mi pomagał wyprowadzę się razem z dzieckiem. Przykro mi".Wyciągnąłem
telefon z kieszeni i spanikowany zadzwoniłem do niej. Nie odbierała żadnego
telefonu ode mnie. Przez całą noc nie zmrużyłem oka i zastanawiałem się gdzie
mogła pójść. Nad ranem przypomniałem sobie o jej starym domu o, którym kiedyś
mi wspominała. Nie chciałem tak rano do nich iść i budzić mojej ślicznotki dlatego
poczekałem do godziny 08:00. Było mi trudno siedzieć i nic nie robić. Zostało mi
wtedy tylko czekanie. Gdy na moim zegarku zobaczyłem godzinę 08:00
natychmiast wziąłem kluczyki od auta i pojechałem do nich. Zapukałem do drzwi i
czekałem aż mi otworzy. Nie chciała jednak tego uczynić. Wiem, że zeszła na dół.
Nie jestem przecież głuchy. Ponowiłem swoje stuknięcie w drzwi po raz kolejny.
Wreszcie mi otworzyła. Wyglądała pięknie w bieliźnie w panterkę i tych swoich
stringach do, których zawsze miałem u niej słabość.
Z: Kochanie o co chodzi ? Dlaczego się wyprowadziłaś ?
T: Nie pomagałeś mi. Prosiłam Cię tyle razy a ty sobie nic z tego
nie robiłeś. Zawsze to olewałeś.
Z: Przecież bym ci pomógł.
T: Kiedy ? Jutro ? Za miesiąc ? Za rok ?
Z: Przepraszam. Daj mi jeszcze szansę kochanie.
Proszę daj mi ją - powiedziałem i uklęknąłem przed nią.
T: Miałeś już wiele szans - powiedziała i zamknęła drzwi.
Straciłem piękną żonę a co najważniejsze własne dziecko.
Trzeba być debilem aby takie coś zrobić. Wstałem i odszedłem
z bólem od drzwi. Pojechałem do domu i od razu zadzwonił do mnie
mój szef.
SZ: Zayn gdzie ty jesteś ? Zapomniałeś, że do pracy chodzisz ?
Z: Szefie mogę dzisiaj wziąć sobie urlop ? Bardzo go potrzebuję.
SZ: Co się stało ? Wiem, że coś nie gra.
Z: Po prostu jestem idiotą. Jutro może przyjdę.
SZ: Jak to może Zayn ? Musisz być.
Z: Straciłem wczoraj wszystko co się dla mnie w życiu
liczyło. Więc jak szef chce może mnie nawet zwolnić.
Rozłączyłem się i wybrałem numer mojej żony. Wreszcie
odebrała telefon.
Z: Kochanie wiem, że źle zrobiłem, ale dlaczego ty nie
chcesz mnie widzieć ?
T: Zayn...Nie dzwoń do mnie - było słychać płacz.
Rozłączyła się. Walczyłem o nią każdego dnia. Nie zamierzałem
się łatwo poddawać. Za bardzo ją kochałem. Za jakieś dwa dni
pojechałem do niej ponownie. Znów otworzyła mi drzwi w seksownej
bieliźnie.
T: Zayn... Ja...
Z: Mogę wejść ? Proszę - powiedziałem.
Skinęła głową na "tak". Wszedłem więc i zobaczyłem
mojego synka śpiącego przy bajce "Pingwiny z Madagaskaru".
Rozczuliłem się i chciałem to wszystko odzyskać.
Z: Chcesz pozbawić go ojca ? Sama mówiłaś, że to nie jest
najlepsze rozwiązanie. Zmieniłaś zdanie ?
T: Jeśli to jest jedyne wyjście to... Po prostu pogódź się z tym,
że nas przy Tobie nie ma - powiedziała a po policzku spływała
jej łza.
Z: Nie mogę się z tym pogodzić. Jesteście dla mnie zbyt ważni.
Kochanie ja nie mogę bez was żyć. Nie wytrzymuję sam. Potrzebuję
Ciebie i jego.
T: Wyjdź - płakała coraz bardziej.
Z: Kochanie...
T: Zayn proszę wyjdź - wygoniła mnie ze łzami.
Nie chodziłem do pracy, nie jadłem. Bez niej po prostu
nie żyłem. Wszystko się spieprzyło nie da się tego ukryć.
Ja wszystko spieprzyłem. Nie doceniałem jej starań i tego
wszystkiego co miałem przy niej. Dzwoniłem do niej i błagałem
o wybaczenie. Każdego dnia ją o to błagałem. Jak to mówią za
głupotę się płaci i ja już to zrobiłem. Straciłem wszystko co ważne.
Po jakimś tygodniu zadzwoniła do mnie.
T: Kochanie przyjedź - powiedziała.
Wiedziałem, że płakała i dlatego najszybciej jak mogłem
zebrałem się i pojechałem do niej.
Z: Słońce co się stało - wbiegłem do domu.
T: Przyjechał jakiś facet i chciał z Tobą rozmawiać.
Był groźny i chciał zabrać Jordana, ale mu nie pozwoliłam.
Z: Kto to był ? Nic ci się nie stało ? Jordan'owi się coś stało ?
T: Nie, ale nie wiem kto to był.
Z: Kochanie sama widzisz. Wróć z nim do domu. Proszę - łzy
spływały mi po policzkach.
T: Nie wiem.
Z: Słońce proszę. Góry bym dla was przeniósł. Wróćcie do domu.
T: Nadal nie wiem - spływały jej łzy.
Z: Nie płacz. Wróć kochanie. Brakuję mi was. Jesteście dla mnie
wszystkim.
T: Naprawdę ?
Z: Tak. Wiesz jak za wami tęskniłem ? Zmieniłem się kochanie.
Po chwili namysłu od powiedziała.
T: Dobrze wrócimy.
Z: Naprawdę ?
Skinęła głową. Strasznie się cieszyłem, że wreszcie mi wybaczyła.
Uniosłem jej podbródek i zacząłem namiętnie całować jej usta.
Otarłem jej łzy i podniosłem ją do góry. Uśmiechała się przez cały
czas. [T.I] zaniosła Jordan'a na górę a po chwili zeszła do mnie na dół.
Zaczęliśmy się namiętnie całować. Zaniosłem moją ślicznotkę na górę
do jakiegoś pokoju i położyłem ją delikatnie na łóżko. Obserwowała
każdy mój ruch. Zdjąłem z niej koszulkę a zaraz po tym pozbyłem się
jej spodenek. Również byłem po chwili w samej bieliźnie. Przyglądałem
się przez chwilę jej pięknemu ciału. Rozpięłem jej stanik i rzuciłem go na
podłogę. Z niewiadomych przyczyn [T.I] skrzyżowała swoje ręce na
piersiach.
Z: Kotku nie zasłaniaj ich. Są idealne.
Zabrałem jej delikatnie skrzyżowane ręce i położyłem je nad jej głową.
Całowałem jej całe ciało. Ściągnąłem po chwili z niej majtki a ona ze mnie
bokserki. Namięnie się całowaliśmy i podczas tego delikatnie w nią wszedłem.
Odchyliła trochę swoją głowę.Tę rozkosz przerwał nam Jordan, który zaczął
płakać. Moja piękna żona kazała mi z siebie zejść i ubrała na siebie bieliznę.
Poszła do synka i przyniosła go do pokoju w, którym karmiła go. Teraz bardziej
we wszystkim jej pomagałem. Nie zwracałem uwagi na to, że jestem zmęczony,
przeziębiony lekko czy nawet mi się strasznie nie chciało. Byłem z nią i to się dla
mnie liczyło. Pocałowaliśmy w czoło naszego syna i [T.I] zaniosła go do pokoju by
spokojnie sobie spał. Gdy wróciła miałem na nią straszną ochotę. Wyglądała tak
pięknie w swojej bieliźnie, a jej brązowe włosy zasłaniały jej piersi. Podszedłem do
niej i nie mogłem się powstrzymać. Całowałem ją jak szalony. Moje ręce były od
razu na jej pośladkach i zaraz już leżeliśmy na łóżku.
T: Och Zayn !
Z: Boli ? Przestać ?
T: Nie ! Proszę nie !
Z: Doszłaś ?
T: Yhym. A Ty ?
Z: Tak.
Zszedłem z niej i leżeliśmy oboje dysząc na łóżku.
Jordan zaczął płakać i moja żona chciała do niego wstać.
Z: Pójdę. Leż sobie kochanie.
Najpierw się ubrałem a potem ululałem Jordan'a do snu i wróciłem.
Wiedziałem, że była szczęśliwa i to się dla mnie liczyło. Jej szczęście.
No gratuluje, gratuluje na prawdę świetnie ci to wyszło. Pisz takich więcej bo masz talent. Zayn na początku taki niby obojętny wszystkiemu a niby zainteresowany, ale na prawdę się w pewnym momencie się popłakałam. Malik to był tu wrakiem człowieka przynajmniej tak mi się zdaje. Zapraszam do mnie: zayn-bad-boy.blogspot.com
OdpowiedzUsuńScenę seksu piszesz razem z nami ! XD Pasuje ?
OdpowiedzUsuń